Właścicielka lodziarni z Pszczyny zabrała głos. "Mogły być konsekwencje"

Dodano:
Lody Źródło: Pixabay / StockSnap
Właścicielka pszczyńskiej "Lodziarni pod Dębami" zabrała głos ws. afery wokół Rzecznik Praw Dziecka i zakończenia akcji "lody za pasek".

Afera wybuchła po informacji, że po 25 latach zakończona zostanie akcja darmowych lodów dla uczniów ze świadectwem z czerwonym paskiem. Właściciele "Lodziarni Pod Dębem" poinformowali, że decyzja ma związek z pismem otrzymanym od Rzecznika Praw Dziecka. Według stanowiska Biura RPD akcje uzależniające nagrody od wyników w nauce mogą wywoływać negatywne skutki społeczne, generować presję, promować niezdrową rywalizację i prowadzić do wykluczenia dzieci, które nie osiągają najlepszych wyników.

Właścicielka lodziarni, Jolanta Hałas, rozmawiała z mediami. Ja odebrałam, że jakieś konsekwencje z tego wyjdą. Jeśli ja nadal... Wie Pani, no trudno sprawdzić, co może się wydarzyć następnego dnia, prawda? – powiedziała stacji wPolsce24, pytana o pismo RPD.

Pani rzecznik, z którą ja się tutaj wczoraj spotkałam, przyjechała do Pszczyny. Zaproponowała, aby takie w tym roku było wspólne dla wszystkich dzieci w ogrodzie starostwa, t akie spotkanie dla każdego dziecka. Z włączeniem moich lodów – przekazała.

– Ja myślę, że Pani rzecznik powiedziała, że to będziemy kontynuować. Że tak już to zostanie na następne lata – dodała.

Hałas mówi, że pismo od Rzecznik otrzymała w lipcu ubiegłego roku. – P ismo, że powinnam zatrzymać tą akcję, że wszystkie dzieci są równe, no ale był na mnie donos do Pani rzecznik. Więc dlatego wiedziałam, że jeśli zlekceważę to, to w tym roku być może znowu ktoś na mnie doniesie i jakieś konsekwencje z tego wyjdą. No dlatego wywiesiłam to pismo – wyjaśniła przedsiębiorca.

Horna-Cieślak niespodziewanie pojawiła się w Pszczynie

Po fali krytyki związanej ze sprawą zakończenia akcji "lody za pasek" Rzecznik Praw Dziecka Monika Horna-Cieślak osobiście pojawiła się w Pszczynie. W mediach społecznościowych przekonywała później, że wokół całej sprawy doszło do "absurdalnej manipulacji", a żadnego zakazu nie było.

Po spotkaniu Monika Horna-Cieślak opublikowała w serwisie X wspólne zdjęcie z właścicielką lodziarni. "Poziom absurdalnej manipulacji wobec p. Joli oraz mnie osiągnął niebywałe szczyty. Nie było żadnego zakazu. Przesyłamy razem z ekipą z Lodziarni pod Dębem moc życzliwości!" – napisała. We wpisie na X rzeczniczka poinformowała również o planowanych "wspólnych działaniach" z właścicielką lodziarni i starostwem.

Źródło: wPolsce24
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...